piątek, 5 października 2012

Miedzianka- Polskie miasto duchów

Data: 5 Października 2012
Godzina: 11:23
Temperatura: ok 11C
Koordynaty:   50 52 43 05  15 56 32 58

Miasto duchów, tak określana jest miejscowość Prypeć na Ukrainie, która została wysiedlona po katastrofie w Czarnobylu.

W Miedziance jeszcze żyją ludzie... No właśnie jeszcze.

Nie chcę się rozpisywać na temat historii tej miejscowości, gdyż na ten temat powstało wiele publikacji i książek choćby najnowsza: Miedzianka, historia zanikania, no ale słowem wstępu:

Po 1945r Armia Czerwona zlokalizowała na terenie złoża uranu, wkrótce zaczęło się wydobycie, duże połacie terenu został wyłączone z użytku, teren ogrodzono i poustawiano uzbrojonych strażników. Przy wydobyciu pracowali Polacy, jednak byli oni zobowiązani do zachowania tajemnicy, mówiąc prościej, nie wolno im było mówić co wydobywali.

Do tego momentu miejscowość rozkwitała. W Miedziance budowano osiedla, powstawały domy, było tu kino, browar, a nawet spory rynek.










Miejscowość miała się dobrze, ale do czasu...

Uran wydobywano w sposób "brutalny", niszcząc okoliczne lasy, wkrótce uran zaczął się kończyć, a Rosjanie dosłownie zrównali większą część miejscowości z ziemią.

Dziś nie ma nawet śladu po osiedlach, domach, nawet groby były wykopywane, mieszkańcy pamiętają jak po wsi biegały psy z ludzkimi szczątkami w pyskach.
Dlaczego Armia Czerwona tak postąpiła? Do końca nie wiadomo, prawdopodobnie chcieli zatuszować wydobycie.


Jak Miedzianka wygląda obecnie?
Jest tu kilkanaście rozpadających się domów, co prawda w wikipedii jest napisane, że ludzie zaczynają się tu budować. taaaa...

Jakość żadnego nowego budynku nie widziałem, bo kto by chciał mieszkać na górniczym terenie, gdzie co roku ziemia i ulice się zapadają?
A w lesie pełno niezabezpieczonych wyrobisk? (głębokość ok 6m)

Również w lesie można zauważyć ślady fundamentów, zdjęcie poniżej przedstawia wnętrze czyjegoś domu.


Tu kiedyś mieszkali ludzie, dziś trudno w to uwierzyć. Poniżej "dom"




Od kolegi z którym tu przybyłem dowiaduję się, że w miejscu obecnej zarośniętej łąki był rynek, na terenie ogrodzonego pastwiska był cmentarz, teraz pasą się tu krowy.

Każdy kto przejeżdża przez Miedziankę widzi wiochę, stojące rudery, ale przypominam, że nie zawsze tak było.

Wyprawę do Miedzianki odkładałem z tego względu, że namierzenie szybów wydawało mi się trudne, na szczęście kolega bardzo dobrze zaplanował wyprawę i mogłem się do niego dołączyć.
Przedstawię wam fotorelację z Miedzianki  i Ciechanowic, miejscowości te są położone niedaleko siebie.

Po przejściu na pastwisko, znajdujące się zaraz przy drodze, natrafiamy na ciekawy obiekt.





























































































Sądząc po promieniowaniu, sztolnia miała do czynienia z uranem.
 Tak jak wcześniej pisałem dziur w ziemi jest od groma

Śmieci niestety też

 




































Jednak niektóre śmieci mogą być interesujące. Rozbite butelki po piwie z miejscowego browaru.
 A wracając do promieniowania, to bardzo duży odczyt uzyskałem przy zasypanym szybie.
Bo ponad 12uSv/h!, tyle nie miałem nawet na hałdzie urobku w Grzmiącej, a w Miedziance stałem tylko przy szybie, tak więc złoże musiało być bardzo bogate w uran.



Na terenie Miedzianki zlokalizowanych jest kilka szybów, jako, że nie były one jakoś szczególnie opisane postanowiliśmy je odwiedzić, po drodze oczywiście mijaliśmy dawne domy.










































Jeden z zasypanych, ale nie zabezpieczonych szybów.



 W pewnym momencie natrafiliśmy, na wmurowaną w ziemię tablicę, na początku myślałem, że to zabetonowany szyb, ale...










































okazało się, że jest to nagrobek. Poniższe zdjęcie przedstawia wnętrze sarkofagu, tak... jacyś debile podkopali się pod płytę, żeby zajrzeć do środka i jako, że w środku znajdują się gałęzie śmiem twierdzić, że ktoś tą trumnę zniszczył.

Wychodząc z lasu, zauważyłem słupek z dziwnym znaczkiem, dowiedziałem się, że w ten sposób oznaczano kopalnie.


W stosunkowo niewielkiej odległości, zlokalizowaliśmy kolejną sztolnię.
 A w niej kości, na szczęście nie ludzkie.
 Błotnisty zawał.
 Na szczęście są jeszcze inne korytarze.
Na zdjęciu słabo to widać, ale woda jest krystalicznie czysta.


Czasami było nisko.



 Drzewo rosnące nad wejściem robi imponujące wrażenie :)

 
 Sztolnia w Ciechanowicach


W sztolni jak zwykle śmieci.


Krystalicznie czysta woda zmęcona przez Łukasza ;)

Tu były wapienne nacieki, wcześniejsi eksploratorzy niestety je zniszczyli.


Korytarze miały odnogi, jedne krótsze inne całkiem spore.




 Pleśń

 Im dalej tym bardziej muliście

Stare podkłady.
 Kolorowe formacje mineralne
 Krystaliczna, zimna woda (nalało mi się do kaloszy)



 Ktoś pewnie znaczył, sobie drogę powrotną
 Srebrne wilgotne skały miały swój klimat

Chociaż z drugiej strony, nie wziąłem ze sobą rękawiczek i całe ręce miałem upaćkane.






 Nocek duży.





Ostatnia sztolnia, którą udało się nam zlokalizować również była w Ciechanowicach, niestety wejście do niej wymagało użycia pontonu.



Kolejna miała znajdować się niedaleko Wapiennika, po drodze trafiliśmy jeszcze na to:


Prawdopodobnie sztolnia odwadniająca, niestety znajdowała się ona po drugiej stronie rzeki.
 Wapiennik.

Czyli:

Oczywiście w planach było więcej obiektów, niestety było już późno i ciemno, więc na pewno tu wrócę.


Z domu wyjechałem o 9:30 a wróciłem o 20. Tak więc trochę km zrobiliśmy.